W ciemną noc w gospodzie położonej nad Tamizą stali bywalcy zbierają się, by wymieniać historie, pić i odpoczywać. Wieczór jest jak każdy inny w gospodzie, dopóki ranny nieznajomy nie zakłóci ich spokoju, niosąc coś, co według nich jest lalką, a tak naprawdę to młoda dziewczynka. Mężczyzna upada traci świadomość, ktoś wzywa miejscową położną (ehm jedyna co ma jako takie obeznanie w medycynie), dziecko, które wydaje się martwe po utonięciu w rzece – żyje!
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Nikt nie rozpoznaje mężczyzny ani dziecka. Wieśniacy zaczynają szeptać swoje teorie. Są też rodziny z zaginionymi córkami. Ci, desperacko chcą odzyskać swoje dziecko, chcą zobaczyć tę czteroletnią dziewczynkę, aby ustalić, czy jest to ich zaginiona ukochana. Wygląda na to, że dziewczynka nikogo nie rozpoznaje i nie mówi. Patrzy tęsknie na rzekę, jakby czekała na coś lub kogoś.
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀


Ta wciągająca opowieść powoli wabi czytelnika do swojej sieci, poruszając się w szybkim tempie, łącząc różne wątki naraz. To historia z dużą obsadą postaci, co wymagało ostrzejszego skupienia z mojej strony. Jak na ironię, duża obsada i zawiłość fabuły, z którą zwykle walczę, stanowiły w tym przypadku atut, a nie przeszkodę.
.
Jednak na początku trzeba trochę wykazać się cierpliwością. Mocno skupić, aby w pełni pochłonąć bogate tekstury i warstwy opowieści. Delektuj się tym powoli, gdy możesz poświęć jej niepodzielną uwagę. Wkrótce znajdziesz się zagubiona w innym miejscu i czasie, tak dalekim od zwykłego, że będziesz niechętnie opuszczać kokon, w który wciągnęła Cię historia. Tak powinna zrobić dobra historia.