Jakiś czas temu wpadła mi w łapki ta książka i długo zwlekałam z napisaniem opinii bo bardzo, ale to bardzo nie lubię jak mi się książka nie podoba. Gdybym miałam streścić o czym jest całe 510 stron tej książki w kilku słowach to byłoby to Babskie perypetie.

Ada główna bohaterka książki, którą poznajemy w dniu jej ślubu. To bardzo ciepła i serdeczna osoba, na co dzień mieszka w Anglii. Jej najbliższe przyjaciółki rozrzucone są po całym świecie. Co nie oznacza to że mają słaby kontakt, wręcz przeciwnie rozmawiają ze sobą codziennie przy pomocy messengera.

I tu zaczynają się schody. Te rozmowy nie są najwyższych lotów to tak jakbym czytała rozmowy z moimi koleżankami tak naprawdę o niczym, nie mają one jakichś szczególnych problemów życiowych czy poplątanych historii.

Niestety nic mnie tutaj nie porwało. Nie było Szalonych zwrotów akcji, barwnych bohaterów czy historii które przyszpiliłyby mnie do książki na długie godziny. A szkoda bo wydaje mi się że cała historia mogła mieć duży potencjał. Przyjaciółki występujące w tej książce mogłoby się okazać dużo lepszymi postaciami pierwszoplanowymi. Szkoda, że poskąpiono w tej książce historii ich życia, a za to 500 stron wypełniono często nieznaczącymi wydarzeniami. Nie chce do końca skreślać tej książki ponieważ może się spodobać wielu osobą. Może kiedyś sięgniecie po nią i wyrobicie sobie własną opinie.
.