Święta to rodzina, a rodzina to babcia. A jak babcia to na myśl przychodzi mi najbardziej przebojowa, bezkompromisowa babcia literatury, czyli pani Zofia!

Już mówiłam Wam, że mam relacje love/hate z główną bohaterką. Jest ona ucieleśnieniem wszystkich wkurzających cech u starszych ludzi, takie moherowe combo.

A z drugiej strony boje się, że na starość będę jak ona 😹 bo w końcu też wiem najlepiej! Historia pani Zofii zaczyna się właśnie od urwanego kółka przez włamanie, aż po skrojony na szeroką skale przekręt z kamienicami w Warszawie.

Uśmiałam się przy tych książkach, bo rzadko się zdarza, że porwany bierze kąpiel z bąbelkami, zjada jajecznicę porywacza. A na końcu wymusza na nim walkę z NFZ! Absurd goni absurd. Niektórzy mogą mieć problem z główną bohaterką, ale jak potraktujemy ją z dużym przymrużeniem oka, możemy liczyć na wiele.