To moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Marty, tak tak wiem profanacją jest czytanie serii od tomu 3-go, ale co pan zrobisz jak nic nie zrobisz. Przeczytałam, naśmiałam się i nie żałuje, nawet jeśli trafię za to do czytelniczego piekła, o ile moim katem będzie Bazyl, którego pokochałam miłością bezgraniczną. I gdyby pojawił się w moim koszu na bieliznę przygarnęłabym jak swoje czarciontko. 
Zbliża się przesilenie zimowe i wszystkie stworzenia nadnaturalne źle znoszą ten okres, miedzy innymi Oda i Roch, którzy w jakiś niewyjaśniony sposób nie mogą przebywać blisko siebie dłużej niż kilka minut bez awantury. Dodatkowo w okolicy coś zaczyna atakować mieszkańców, a na cmentarzu zamieszkał dość nietypowy bohater. 
Uśmiałam się czytając, tę książkę jak nigdy, dawno nie zostałam wciągnięta w nieznany mi świat z taką lekkością i swobodą jak tu, poczułam że mogę zdjąć kapcie, wejść pod kocyk i wcinać placki ziemniaczane z głównymi bohaterami jakbyśmy się znali lata. ⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
Polecam tę książkę wszystkim szukającym czegoś niekonwencjonalnego z nutką grozy i tajemnicy.
.
Premiera 13 marca ☺️ .