Jeżeli miałabym wskazać kobietę tak silną, że żaden tyran jej nie złamie, tak zdeterminowaną, że, żaden głód czy mróz jej niestraszny. Tak kochającą życie, że nigdy z niego nie zrezygnuje na usta przychodzi mi jedno imię Cilka, czyli Cecylia Klein.

Nasza główna bohaterka po latach spędzonych w obozie, po „wyzwoleniu” przez Rosjan trafia za kolaboracje z wrogiem do gułagu. Chciałabym nadmienić, że autorka od początku zaznacza, iż jest to fikcja literacka. Oparta na relacjach Lalego Sokołowa znanego nam z książki Tatuażysta z Auschwitz, zeznaniach innych, którzy mieli z nią kontakt oraz własnych badaniach samej autorki. Dlatego też neo traktuje tej książki jak książki historycznej czy nie wyszukuje w niej nieścisłości, bo i po co?

Czy książka mną wstrząsnęła? Tak! Czy pokochałam główną bohaterkę? Niezmiernie! Czy jestem przerażona, gdy myśle ile ludzie wycierpieli? Niezaprzeczalnie! Książka jest opowieścią całej podróży głównej bohaterki oprócz teraźniejszej historii w gułagu. Przypomina sobie wydarzenia z rodzinnego domu, jak i przerażajace wspomnienia obozu z Auschwitz-Birkenau.

Powiem Wam kochani, że moje serce rozpada się na milion kawałków. Za każdym razem gdy czytam o okropnościach jakich ludzie dopuścili się na ludziach. .