Stuart Turton napisał niezwykle oryginalną, klimatyczną, inteligentną i diabelnie skomplikowaną powieść, którą naprawdę pokochałam! Na jednym troszeczkę podszywa się pod klasyczną zbrodnię w stylu Agathy Christie z klasą złotego wieku, ale kryje się tam dużo więcej. W rzeczywistości wiele z obecnych w tym gatunku tytułów jest takich, różnorodnych jak postaci na imprezie w wiejskiej rezydencji. Nie jest przesadą stwierdzenie, że jest o wiele więcej, w tym obecność skoku w czasie, a absolutnie nic nie jest takie, jak się wydaje. Przed zamordowaniem Evelyn Hardcastle, 19 lat temu doszło do kolejnej śmierci, w której mroczna historia spędza sen z powiek mieszkańców i gości rezydencji Blackheath. Aiden Bishop jest gościem na przyjęciu, na którym Evelyn zostaje zamordowana, uwięziony w koszmarnym Dniu Świstaka, skazany do ponownego przeżycia tego dnia, dopóki nie rozwiąże zbrodni i nie znajdzie mordercy. Każdego dnia przyjmuje na przyjęciu ciało innej postaci, ze wszystkimi wynikającymi stąd komplikacjami, takimi jak różne kręgi przyjaciół i wrogów.
.
Turton przedstawia nam niezwykle szczegółową, pomysłową i ambitną historię z piękną i liryczną prozą. Chociaż uważam, że jest świetna, nie jest to książka dla wszystkich. Autorowi należy pogratulować pisania opowiadania, które, choć okazjonalnie irytuje, pozwala czytelnikowi ćwiczyć swoje małe szare komórki! Jest to książka dla tych, którzy lubią być wyjętymi ze strefy komfortu, lubią intrygujące zagadki i mają upodobanie do ciekawskich i dziwnych sytuacji. Ta książka jest błyskotliwa i pokręcona, do tego niezmiernie fascynująca.
.