Sally i Gillian to siostry różniące się od siebie jak dzień i noc. Sally to poukładana, bardzo zorganizowana marka dwóch córek.

Gillian to wolny duch, trzech mężów i brak stałego zameldowania. Piękno wewnętrzne kontra piękno zewnętrzne. Pytacie gdzie to ta magia. Siostry w młodym wieku straciły rodziców i zamieszkały z bardzo specyficznymi ciotkami, gdy ktoś zapukał w tyle drzwi ich domu oznaczało to, że będą się działy czary, tworzyły mikstury głównie na miłość.

Obie siostry nie chcą mieć z tym nic wspólnego dlatego wyprowadzają się z domu ciotek. Chcą zacząć własne życie, ale magia jest wszędzie – jest tez w nich. Gdy po wielu latach Gillian zjawia się w domu Sally z hmm trupem nowego chłopaka siostry jednoczą się i tak zaczyna się ich historia. Rzadko się zdarza, że mówię – film lepszy! W tym wypadku tak jest książkę czytało się dość opornie, było bardzo dużo wspomnień i dygresji. Chociaż obawiam się, że bez nich książka byłaby mega krótka, wątki córek Sally były potraktowane trochę po macoszemu, a szkoda. Nie szukam odwzorowania prawdziwego życia w książce o magii, ale czasem brakowało mi realizmu. Film totalna magia oglądałam już jakiś czas temu, ale zrobił większe wrażenie.