Tiffy i Leon dzielą mieszkanie.
Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko.
Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali…

Tiffy to przesympatyczna, kochająca swoich znajomych i nie potrafiąca odmówić nikomu przysługi redaktorkom w wydawnictwie publikującym książki dotyczącymi wszelkiego rodzaju rękodzieła. Od szycia, farbowania ubrań, produkowania własnoręcznie zrobionego badziewia do stolarki, renowacji mebli i wszystkiego na co Leon pracujący na nocną zmianę w hospicjum pielęgniarz nie znalazłby czasu. Dwójka totalnie różnych osób postanawia zamieszkać ze sobą dla zaoszczędzenia pieniędzy, będą w dość nietypowy sposób dzielić mieszkanie z jedną sypialnią, ona przebywać będzie w nim po 18.00, gdy Leon będzie zaczynał dyżur, a on po pracy będzie miał mieszkanie do swojej dyspozycji, gdy Tiffi ruszy do pracy. Dalibyście radę tak żyć? W dodatku ona szalona, kolorowa wniosła do minimalistycznego mieszkanie Leona, kolorowe szale, koce, bilion poduszek na kanapę co wprowadziło biedaka w osłupienie. Musicie wiedzieć, że całą akcje przeprowadziła dziewczyna Leona więc sami lokatorzy nigdy się nie widzieli.

I tu zaczyna się magia tej książki – liściki, jakie zostawiają sobie Leon i Tiffi są cudowne, zabawne i pełne troski. O samego początku zostawiają dla siebie jedzenie, doradzają w kwestiach prywatnych, stają się dla siebie coraz bliżsi, mimo, że nigdy się nie potkali. Zakochałam się w tej dwójce od pierwszej wiadomości o opuszczaniu klapy w toalecie, wiedziałam, że to będzie hit. I się nie zawiodłam ta książka jest pełna ciepła i wywołuje takie miłe uczucie w serduszku. Kibicowałam, im od samego początku i mimo, że można przewidzieć zakończenie, ale przyjemnością jest tu sama droga do niego. Bardzo Wam polecam tę książkę.