„Pałuj się – miauknął, nie kierując tego do nikogo w szczególności.”
.
.
.
Zasiądźcie dzieci moje drogie, a opowiem Wam bajkę jak kot palił fajne 😹 żartuje nie jest to typowa baśń o królewnami, rycerzach i złej królowie. A o odwadze, męstwu i upartość pewnego niedźwiedzia i wiedźmy. .
.
Przenieśmy się do czasów, gdy w Polsce panował książę Bolek, kraj przechodził zmiany religijne, ścinano święte drzewa i wieszano krzyże. Tu zaczyna się nasza historia, a kończy historia Bolka, który znika pewnej nocy wraz z całą świtą i mieszkańcami Gniezna. Koniec! 😹 nie nie jeszcze nie uciekajcie bo oto na poszukiwanie księcia rusza dość nietypowa drużyna, składająca się z Medvid’a zwanego Kosmaczem, Gosławy zwanej wiedźmą, niemieckiego rycerza Osmunda, skrzata domowego i kota. W tle pojawi się jeszcze kilka osób mniej znaczących o tak dziwnych imionach, że nie będziemy sobie nimi zaprzątać głowy. 


Czy uda im się uratować księcia i jego dwór? Sprawdźcie bo Marcin Mortka przygotował dla Was nie lada ucztę. Zawsze jestem dumna, gdy mogę chwalić polskich autorów tym bardziej w dziedzinie mi najbliższej, czyli fantastyce. Tu autor zrobił mega robotę stworzy. Świat bazujący na kulturze słowiańskiej, bohatera bardzo charakterystycznego, nie upiększał go na potrzeby książki tylko liczył, że docenimy jego wnętrze. Genialna okazała się postać Gosławy, twardo stąpającej po ziemi baby, która nawet olbrzymów potrafi przestraszyć i podporządkować. Polecam tę książkę fanom fantastyki w polskim wydaniu!